Na początku wszystko wyglądało banalnie.
Pokoleniowa firma z bardzo dobrą historią, klient od wielu lat korzystający z usług jednej z instytucji finansowych, autoryzowany dealer i praktycznie nowy motocykl demonstracyjny. Do tego 20% wpłaty własnej i krótki, 3-letni okres leasingu.
Co mogło pójść nie tak?
Okazało się, że całkiem sporo.
Przedmiotem finansowania był MV Agusta Dragster RR 800 – motocykl demonstracyjny z salonu w Warszawie, mający zaledwie 1275 km przebiegu. Jego wartość wynosiła 56 213 zł netto.
Klient prowadzi od pokoleń firmę zajmującą się wytwarzaniem biżuterii ze złota. I właśnie tutaj pojawił się temat, który w ostatnich latach coraz częściej ma znaczenie przy analizie finansowania – AML, czyli procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.
W praktyce oznacza to, że instytucja finansowa musi dokładniej poznać działalność klienta, źródła pieniędzy, charakter transakcji, kontrahentów czy sposób prowadzenia biznesu. W branży jubilerskiej poziom takiej weryfikacji może być szczególnie dokładny ze względu na specyfikę rynku i obrót wartościowymi towarami.
Żeby maksymalnie usprawnić procedurę, złożyłem wniosek w instytucji, w której klient od kilkunastu lat prowadzi firmowy rachunek bankowy. Mimo tak długiej historii i znajomości klienta przez bank pojawiły się kolejne pytania: kto jest dostawcą, jaka część transakcji odbywa się gotówkowo, kim są główni odbiorcy i jak dokładnie wygląda działalność firmy.
Nie było problemu – klient przekazał wszystkie wymagane informacje.
Później pojawiły się jednak kolejne wymagania. Najpierw poręczenie kierowcy, na które klient się zgodził. Następnie leasingodawca zażądał również poręczenia żony kierowcy. Przy wieloletniej współpracy z klientem było to już dość nietypowe, dlatego zamiast dalej komplikować temat, postanowiłem przenieść transakcję do innej instytucji.
Tam również pojawiły się pytania AML, ale tym razem odpowiedzi zostały zaakceptowane bardzo szybko.
Po około 30 minutach mieliśmy pozytywną decyzję.
Umowę podpisaliśmy online, klient wpłacił opłatę wstępną i mogliśmy zamawiać motocykl.
Oczywiście historia jeszcze się nie skończyła.
Na wniosku, proformie i fakturze głównej widniał rok produkcji 2025, natomiast na dowodzie rejestracyjnym pojawił się rok 2026. Okazało się, że była to po prostu pomyłka w dokumentach – tym razem zdecydowanie na korzyść klienta.
Szybki aneks, korekta faktury i kolejnego dnia motocykl był już zarejestrowany.
Zostało jeszcze ubezpieczenie.
Dealer współpracował z firmą specjalizującą się w ubezpieczaniu motocykli. Problem w tym, że mimo kilku prób kontaktu nie udało mi się uzyskać od agenta odpowiedzi, a przygotowane oferty ubezpieczeniowe nie spełniały wymagań leasingodawcy. Co więcej, trzeba było jeszcze tłumaczyć podstawowe kwestie dotyczące wartości netto, brutto czy wartości netto + 50% VAT.
Po trzech niedopasowanych propozycjach poprosiłem o pomoc zaprzyjaźnioną firmę ubezpieczeniową.
Efekt? Udało się znaleźć rozwiązanie, które było tańsze, a jednocześnie spełniało wszystkie wymagania finansującego. Ostatecznie OC zostało wykupione w jednej firmie, a AC w drugiej.
A czym właściwie jest MV Agusta Dragster RR 800?
MV Agusta to włoski producent motocykli premium, kojarzony przede wszystkim z bardzo mocnym naciskiem na stylistykę, osiągi i sportowy charakter. Dragster RR 800 zdecydowanie nie jest motocyklem, który ma po prostu dowozić z punktu A do B.
To maszyna z charakterem – agresywna stylistyka, trzycylindrowy silnik o pojemności 798 cm³, wysoka moc i konstrukcja nastawiona na emocje z jazdy. Dragster RR 800 wygląda bardziej jak dzieło włoskiego projektanta niż zwykły środek transportu.
I właśnie dlatego ten konkretny egzemplarz, mimo że był motocyklem demonstracyjnym, z przebiegiem zaledwie 1275 km można było traktować praktycznie jak nową maszynę.
Ta realizacja jest dobrym przykładem tego, że nawet pozornie najprostszy leasing może mieć po drodze kilka niespodziewanych zakrętów.
Dobry klient, dobra historia, autoryzowany dealer, niewielka kwota finansowania i 20% wpłaty własnej – a mimo tego pojawiły się AML, poręczenia, dodatkowe dokumenty, korekty faktur i problemy z ubezpieczeniem.
Ale od tego właśnie jestem. Jak już biorę temat na siebie, to go dowożę.
Finalnie klient dostał finansowanie na swoich założeniach, motocykl został zarejestrowany, ubezpieczony i może już cieszyć się swoją MV Agustą.
A ja? Kolejna nietypowa transakcja dopisana do listy.